Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


28.07.2017

puzzle


Bycie nowym jest cechą świata, który stał się obrazem

                                                         Martin Heidegger


do niedawna miała kanty, dziś patrzy,
jak ostre niegdyś krawędzie łagodnieją,
lecz nie ścierają się do końca, to ważne,
liczy się bardziej niż ona i ktokolwiek

inny, bo raz rozpoczęte - będzie działać
siłą rozpędu, dopóki ciało nie odnajdzie
ciała. nie zajdą na siebie, nie stworzą
obrazu, w którym czas i śmierć znaczą

to samo. żaden new age, absolut na cztery
ręce lub odmienne stany świadomości
nie wyjaśnią niczego, bo w niczym szuka
słów. wciąż wierzy, że je znajdzie.


21.07.2017

matka smoków


Dorocie

kiedyś bała się pająków, a dziś spokojnie
obserwuje jednego z nich, na łączeniu
ściany i sufitu. mógł się wprowadzić
gdziekolwiek, ale wybrał to miejsce

i snuje swoją historię, czyha nieświadomy,
że ilekroć rozciągała sieci - nikt nie wpadał.
omijane rwały się same i rwały ją
na niezauważalne skrawki. mikroubytki

w sercu, delikatna arytmia, gdy migocą
przedsionki i niepotrzebny lęk. czeka
na światło, w nim wszystko staje się
na nowo. znów może być niezwyciężoną

matką smoków, bo czy cienkie, drżące nogi
mogą się równać z szumem skrzydeł? siać
wiatr, a potem zbierać burzę, patrzeć
jak wszystkie nitki ulatują w przestrzeń.



18.07.2017

bestia i powódź



And I'm only here 
To bring you free love 

                           Depeche Mode

od niedawna śni, a potem wizualizuje,
bo to takie modne, takie na czasie,
a na nim polega i wyświetla zaległe
iluzje na przeciwległej ścianie,

boku szafy, na czym się da i może
tak bez końca, we wszystkich pozycjach,
w stereo i bez fonii. wreszcie jest
i ma to ciało, z którym nie wie co

począć. gdzie przebiega granica i jak
odróżnić w tym siebie? wychodzi, łamie
i wraca w to samo miejsce, bo zawsze tu
była. czekała nucąc try walking in my shoes.




17.07.2017

trzy wiersze na lipiec


TOMASZ PUŁKA (1988-2012)

Lethal Weapon 

To będzie to modne. Ty se lepiej wyobraź,
jak to po to iść, jak to później poprawiać.
Nic z tego nie wynika, a jeszcze się kręci
po kuchni i próbuje obrać cebulę. Jak to,
co oddziela białość na czarności, w którą
właśnie stuka, podpierając wodę łykiem.
Łyko znajduje się w roślinie. Błędy umacniają
wartość aforyzmu. Nigdy by nikogo na serio nie
skrzywdził. Nie potrzebuje sposobności by 
uśmierzyć byt. Drałuje podpatrując konia.


Hipertłustość

   pamięci Anny German

Zmiennik instrumentu wyłapał procę
w locie i podrzucił ja ponownie by
upadła na trawę. Dzieci turlają się
jak wałeczki żelek - mimowolnie następuje
dziura wodująca kryptonim:
wiezie wzwód murzynki pod nocnikiem
rozpostarty zimnością rodu. Rynną
narkotyku. Nie warto w to wierzyć,
powtarzają woźne. Kto słuchał woźnych,
co wiozą snopki przypraw uprzednio
wybrawszy sobie lafiryndę? Nie chcę
stracić ani słowa, ani okruszynki


Queen

"Dojrzeć swobodnie" - to niepodobna,
wewnętrzna sprzeczność ze stanem 
rzeczy (przy pierzu babki tłomaczą
dziewczynom, że "nie nasz czas"
wypełnia tkaninę). Kaleczysz, chłopczyku.
Kogo "świat wyklucza", ten kluczy
po poznaniu jak po księdze zgonów.



z tomu "Cennik" WBPiCAK Poznań 2012


16.07.2017

Julia Hartwig 1921 - 2017


Pierwszy stopień szaleństwa

Rzucić to wszystko, schłopieć, 
otoczyć się lasem, czerpać wodę z jeziora, 
odejść od tysiąca zużytych słów, 
przez które sens wylatuje jak przez dziurawe rzeszoto, 
wyszukać miejsce dziewicze o urzekających porankach, 
zamknąć się w białej celi, odnaleźć siebie 
albo zgubić siebie skazując się być może 
na godziny obezwładniającej klasztornej acedii. 
Tożsamość? Kpij sobie z tego. 
Patrząc wstecz, wspominając swoje przeświadczenia i przypadki, 
powiedz sam - jak tu można mówić o tożsamości. 


14.07.2017

take on me


A pure feeling
I'm scared to control it

                          Florence And The Machine


w lustrze wciąż jeszcze nie dostrzega
siebie. ta postać tylko wiernie odtwarza
jej ruchy, ma identyczny wyraz twarzy
i patrzy tak, jakby istniała jakaś dal,

nieodkryte przejście w kolejny matrix.
odbicie mężczyzny za plecami, dłonie,
które pokazują drogę trzymają mocno
i już nie ma szans zabłądzić. wzbić się

w ołówkowe niebo jak starannie złożony
papierowy samolot - dzieło nie do końca
pewnych rąk - i krążyć i zależeć jedynie
od równie niepewnych prognoz. na przyszłość

pamięta, że można wzburzyć każdą, pozornie
nieruchomą powierzchnię, być pierwszą,
która rzuci kamień, podniesie nad poziom
morza, a potem spokojnie wypije falę.



nowy INTER






POEZJA

Magdalena Gałkowska – Friedhof der Namenlosen
Marcin Ostrychacz – 2 wiersze
Marcin Pierzchliński – 3 wiersze


KSIĄŻKI Z ANTYKWARIATU

Rafał Różewicz – Taka lepsza wersja „Na Zachodzie bez zmian” (Józef Wittlin, „Sól ziemi”)


PROZA

Malina Barcikowska – Mima [fragmenty]


ROZMOWA

Poezja i festiwale. Z Grzegorzem Giedrysem rozmawia Anna Dwojnych


PRZEKŁADY

April Ossmann – 4 wiersze


KRYTYKA


Rafał Różewicz – Daniel Madej made my day (O „Małej epoce”)
Klaudia Muca – Wyzwanie ciała. „Costello. Przebudzenie” Liliany Hermetz
Anna Maślanka – Praga, pornografia i literackie gry. O „Młynie do mumii” Petra Stančíka
Aleksandra Szwagrzyk-Dalasińska – Dzieci w Polskę. Tomasz Stochmal, „Mataszkowie i mazurska przygoda”


SZTUKA

Patrycja Wachlik – Spacjalizm po polsku
Magda Górska, Olga Grybowicz – Sztuka – kolekcjoner – odbiorca. O wystawie „Tu jesteśmy. Wybrane prace polskiej sztuki po 1945 roku z kolekcji Krzysztofa Musiała”


STREFA DEBIUTU

Anita Katarzyna Wiśniewska – wiersz
Katarzyna Ślączka – wiersz


PRZEGLĄD LITERACKI KAROLA MALISZEWSKIEGO
Sami faceci


https://pismointer.wordpress.com/aktualny-numer/


10.07.2017

źródło


Kiedy spoglądasz w otchłań 
ona również patrzy na ciebie.

                                     Nietzsche


mógł przejść przez nią na wylot,
krótkim cięciem, jakby torował
drogę w gąszczu. zostawić fragment
ostrza, niech uwiera pod skórą

jak kawałek żwiru, owad wczepiony
w ciało. niech nie daje zapomnieć
słodkiego odurzenia po bezsennych
nocach gdy oddzielona od siebie,

cieniolubna, jest równikowym lasem
pełnym nagich pni. wilgotnym mchem
w najniższych partiach, lecz szumi,
wciąż szumi bez końca. bez końca.


06.07.2017

erzac



nikt nie pisał dla niej o miłości. utknęła
pomiędzy lateksem i kajdankami - banalna
gra w wypędzanie demonów, w kto szybciej
i celniej trafi we właściwe miejsce. ból

jak sine qua non, kram z zabawkami. ponury
sztukmistrz, co znika nad ranem, nie budząc
żadnych uczuć. nie komplikujmy tego, co jest
proste? o czym nie można mówić, o tym trzeba

milczeć. za wszelką cenę zatrzeć, zetrzeć,
poprzecinać sznurki i zakopać w niepoświęconej
ziemi. czasem to nie wystarcza, więc wypluwa
lawę, połamane wersy lub ckliwe piosenki.

nikt nie pisał dla niej o miłości i nikt,
poza nim, nie domyślił się, że może.


02.07.2017

Der Blaue Engel



"Przez całą noc trzymałem cię za rękę,
jak gdybyś czwarty raz z rzędu
zobaczyła przed sobą królestwo obłędu —
jego mordercze oczy i banalne słowa —"

                                                Robert Lowell


kiedyś chciała być femme fatale,
zniszczyć dla samego aktu, faktu,
nie wylewać łez, za kołnierz, swoją
i jego wolność. kłamliwe słowo,

bo jest tylko uzależnienie, w chwilach
kiedy kocha się sama ze sobą, rozumie
to aż za dobrze. nie przekona jej
żadna madonna z dzieckiem na ręku,

powtarzająca litanię do najświętszego
ciała. wolność - namiętny taniec
w strugach, na ostrzu. kiedyś chciała
brać, dzisiaj wystarczy, że czuje.

fot. Rafał Babczyński