Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


18.08.2017

konwekcja



gdy wszyscy wokół brzmią nijak
twój głos wciąż spijam

                                 Taco Hemingway

wciąż pamięta zbyt wiele, choć starannie
wybiera co zapomnieć i czeka na nowe.
ono przychodzi powoli, bez dotyku, rozgrzane
unosi coraz wyżej. jeszcze kilka dni

i różnica potencjałów wygnie w łuk, przebije
powietrze.im niżej tym mniejsza odległość.
między ustami a kieliszkiem, szkłem a palcami.
palcami a ciałem. ciałem a butelką Calvadosu.

wciąż zbyt mało zapomina, trochę obca
przygląda się wędrówkom w górę i w dół.
gdy plączą się nazwy własne pozostaje
Betel - nadzieja, że nie musi rozumieć.

07.08.2017

biały szum


jeżeli w ogóle śni - to pikselowy obraz,
postaci z papieru splecione w ostrożnym
uścisku. trwają bez ruchu, bo większy jest
strach, by nie zadrzeć, nie rozerwać

do ostatniego skrawka. nagłe przebudzenia,
gdy bezwiednie sięga po siebie i wtedy drży
tylko dłoń. reszta czeka na dźwięk, palce
na strunach, delikatne szarpnięcia, gdy oddech

najpierw przyspieszony uspokaja się powoli i brnie
przez powietrze jak przez zatłoczoną ulicę. jeżeli
w ogóle śni - to przestrzeń pomiędzy, pikselowy
obraz, z jawy na jawę coraz wyraźniejszy.



06.08.2017

trzy wiersze na sierpień


Za plecami - MAŁGORZATA POŁUDNIAK

Mnóstwo miejsc. Stracone w pamięci
albo pozostawione na później. Wiszą bezwładnie.
Topią się w strachu, kałużach, których unikamy.
Byle nie wpaść, nie zdrętwieć.

Z czym kojarzysz słodkie powietrze?
Z wiosenną intuicją. Ugnieciona odmawianiem,
staje się lżejsza, zanika. Cykliczny spektakl.
Ptaki. Zwierzęta mokre do skóry.
Śpiew ryb w odległym trzcinowisku.

Grasz dziecięcą piosenkę i zastanawiamy się, od czego
zaczniemy nowy dzień. Wychodzisz przed dom,
czekasz, aż ktoś się zmieni, wypadnie ze skraju lasu.

Dlatego nie zapisuję niczego złego.
Odrobinę śmieszności i ciasta z morwami.
Własnie tak żyjemy.

z tomu "Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu"  Wydawnictwo FORMA Szczecin 2017



V - BARBARA PIÓRKOWSKA

Panna pusta w środku. Wygląda przez okno.
Siada na parapecie między gołębiami, rozkłada palce
W dali układy rozkwitania, lecz wiersze mizerne, pusta
Jak poniedziałek bez zabawy w sobie, patrzy.

I jest możliwe, ze dogoni coś. Że skoczy tym wzrokiem
Jak żbik na kuropatwę, wbije się w krawężnik szponami oczu
Że złapie przechodnia pstrąga i pójdzie z nim aż do rogu
Gdzie wzrok nie sięga, ale dochodzi swobodnie żal.

Z pochmurnym czołem takie dziewczęta opowiadają
Niepogodę. Robiąc na obiad kaszę i inne potrawy, których
w menu historii nie ma pod napisem cudzym
swobodnie dosala i dopieprza ów gryczany smutek.

I nie opuszcza jej aż do śmierci to wołanie o ruch.
W ciemne poranki schodzi w kaszę pająk i po zapachu
Chleba rozpoznaje aktualne mapy i czasem
Daje jej ruszyć ręką,ale przeważnie tylko straszy.


z tomu "Syberia" Oficyna Wydawnicza Tysiąclecia Gdańsk 2016



Interior - KARINA STEMPEL

Moje ciało ma własne życie, obok mnie
czai się długim cieniem
oplata myśli strużkami krwi
nie pozwala im płynąć w górę, trzyma
pieczę nad tym, co we mnie
zamyka usta, nie zostawia miejsca
na oddech
Ja mam na imię Jonasz
piszę w brzuchu ryby

z tomu "Rok drewnianego konia" Wydawnictwo AMALTEA Wrocław 2015



lady in fire


czasem jara się jak świeżo odpalony joint,
idzie jak w dym, z rąk do rąk, próbowana,
podawana dalej. ta kolejka się nie kończy,
bo zawsze jest ktoś, kto czeka, by nabrać

w płuca i odliczyć, aż zasili krwiobieg,
uderzy, sponiewiera - nazwij to jak chcesz,
byle zapomnieć, nie wiedzieć skąd spada
światło i dlaczego nagle objawia się bóg

i mówi językiem, którego nie zna, a który
rozumie? wciąż sprawdza ile jeszcze może
unieść w sobie. rozpalić, wypalić, wypełnić
po brzegi, a tak naprawdę - po nic.



01.08.2017

kismet



a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie
ja cię na krwi swojej będę niósł

                                              R. M. Rilke

dawniej wierzyła w rozkład i interpretację:
rycerz pucharów, as monet, wieża - bez różnicy
ryb czy Eiffla, bo gdy wszystko ma znaczenie
nic tak naprawdę nie znaczy. piętnastolatka

o skórze jak jedwab, dwudziestoletnia matka
z rozstępami na udach, po trzydziestce cellulit,
żylaki i żal, że nagle i zbyt szybko rozchodzi się
po kościach, po zamkniętym ciele i można już tylko

pytać retorycznie albo czekać na wstrząs, objawienie,
po którym wie, że wszystko albo nic, że brak czasu
na zastanowienie, że jeśli nie teraz - to nigdy,
więc idzie jak w dym, jak w noc, jak opętana.